czwartek, 28 marca 2013

Mała Wielkanoc.


                                     Piękny obraz, prawda? Czy podoba wam się tak bardzo jak mnie? 

                     Obraz, który dziś wybrałem, to dzieło jednego z najpopularniejszych polskich malarzy - Józefa Chełmońskiego. Artysta ten zasłynął ze swoich realistycznych dzieł, które odzwierciedlały codzienne życie mieszkańców polskiej wsi w XIX w. 
                     Od pierwszego spojrzenia na to dzieło, uświadomiłem sobie, że działa na mnie bardzo kojąco. Ciepłe barwy, sielankowy krajobraz - te rzeczy sprawiają, że nie możemy oderwać od niego oczu - zwłaszcza dziś, w ten przedświąteczny, niestety zimowy dzień, gdy na zewnątrz zaledwie 3 stopnie.

____________________________________________________________________________

                      Choć mam dopiero 16 lat, zauważam z roku na rok, że coś się zmienia. Sytuacje, które powtarzają się chronologicznie, np. Wielkanoc, czy Boże Narodzenie, stają się bezbarwne, nudne i przewidywalne. Jeszcze kilka lat temu dookoła odczuwałem tą magiczną atmosferę świątecznych przygotować - teraz to zwykłe wolne od szkoły dni.
                       Do zachodu słońca kilka godzin, piszę dla Was nowy post, piję pyszne latte i staram się uzmysłowić sobie, że to Wielkanoc. Dawniej był to czas nadzwyczajny, ale teraz - to dzień, jak każdy inny. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, nie wiem czy każdy tak ma, nie wiem czy takie odczucia przychodzą do nas z wiekiem, ale jestem pewny, że coś się stale zmienia.
                       Temu postowi nadałem tytuł "Mała Wielkanoc", aby podkreślić zmniejszającą się rangę tego święta. Pomimo tego, że dookoła malowane pisanki, pachnące ciasta i żółte żonkile - Wielkanocy nie ma. 
                       Czy też tak macie? Również zauważyliście, że magia świąt systematycznie zanika?

____________________________________________________________________________

'Cause you and I
We were born to die


                        Elizabeth Woolridge Grant, znana lepiej jako Lana Del Rey - objawienie na scenie muzycznej ostatnich kilku lat. 
                        Moja przygoda z Laną rozpoczęła się od utworu "Video Games", który niósł ze sobą pewnego rodzaju "powiew świeżości". Jej hipnotyzujący głos, uroda, styl - te rzeczy sprawiły, że stała się jedną z moich ulubionych wokalistek. 
                        Każdy jej utwór, teledysk, niesie ze sobą historię - czasami ponurą, czasami wesołą, a innym razem smutną. Lana, gdy śpiewa, wydaje się "topić" w swoim utworze - prawdziwość jej osoby wylewa się na nas, jak kubeł zimnej wody. Jesteśmy zahipnotyzowani...
                        Na dzisiejszy dzień polecam wam jeden z najsławniejszych utworów Elizabeth Grant, pt. "Born to Die". Miłego słuchania!

 
                                                                                                                                      
           Pozdrawiam!
           G.

środa, 27 marca 2013

Fight. Dream. Hope. Love.

                 Szczególnie teraz, gdy za oknem wiatr i mróz, potrzebujemy "nagłego zachwytu" . Potrzebujemy czegoś, co w te szare, chłodne dni rozświetli w nas iskierkę i wymaluje uśmiech na twarzy. Chyba nie ma takiej osoby, która w zimowe dni nie marzy o miękkim fotelu, ciepłym kocu i kubku ulubionej kawy. Aby oderwać się od nieprzychylnej pogody i miło spędzić czas, możemy robić te rzeczy, które lubimy, a nie mamy na nich czasu - czytać zaległe książki, oglądać filmy.
                   Kilka dni temu, gdy postanowiłem zapomnieć o nużącej pogodzie, obejrzałem film, który zaciekawił mnie od zwiastunu.
 
Les Miserables
 
 

 
 
                       Ekranizacja powieści Victora Hugo pt. "Nędznicy", w reżyserii Tom'a Hooper'a, to film, który zapamiętam na długo.
 
             Adaptacja powieści Victora Hugo. Były więzień Jean Valjean dzięki pomocy biskupa zdobywa pozycję i zaczyna pomagać biednym i uciśnionym. Wciąż jednak prześladuje go inspektor Javert.
 
                       Moim zdaniem, jednym z największych atutów produkcji jest znakomita obsada - Hugh Jackman, Russell Crowe, Anne Hathaway, Helena Bonham Carter itd. Każdy z aktorów przedstawił swoją postać bardzo realistycznie, wręcz doprowadził do tego, że widz razem z nim czuł smutek, radość, ulgę. Jednym z najważniejszych momentów "Les Miserables" jest utwór "I dreamed a dream", który wykonuje zrozpaczona Fantine (Anne Hathaway).
                        Pomimo tego, że jest to musical (którego nie darzę sympatią), gromkie brawa należą się pomysłodawcy formy "wyśpiewywania" kwestii. Otóż aktorzy wykonywali je na planie, w trakcie grania - jest to dość specyficzna sytuacja, gdy dźwięk do każdego innego musical'u nagrywany jest w studiu.
                         Scenografia, to kolejny powód, dzięki któremu uważam "Les Miserables" za jeden z najlepszych filmów ostatnich lat. Dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, pozwala nam przenieść się w czasie do XIX-wiecznego Paryża.


               Gdy w nieprzyjemnych momentach zimowych miesięcy dotknie was znudzenie lub smutek - gorąco polecam adapatację fantastycznej powieści Victor'a Hugo, która sprawi, że na te kilka chwil znowu będzie wam cieplej.

Pozdrawiam!
G. 

 
 
 
 
 
 
 


Kilka słów o Mnie.

Welcome to deelaxy!

... czyli kilka słów o Mnie.

 

                        Na samym początku chcę wam powiedzieć, że Deelaxy, to mój pierwszy blog. To tu zaczyna się moja przygoda z takową formą "internetowego pamiętnika". Są to moje pierwsze kroki.
                        Nie chcę, aby Deelaxy był swego rodzaju zwierzeniem, w którym narzekałbym, jakie "ciężkie jest życie". Nie. Chcę tutaj pisać o tym, co mi się podoba, co przykuwa mój wzrok, na co zwracam uwagę - od piosenek, artykułów - po filmy i ksążki.
                        Mam nadzieję, że z biegiem czasu znajdą się miłośnicy Deelaxy. Na pewno będę się szczerze o to starał! : )
G.